12 października 2017

Pierogi ruskie i pierogi z kaszą gryczaną / Pierogi à la russe et pierogi au sarrasain

Witajcie! Dziś proponuję klasykę naszej rodzimej kuchni, czyli pierogi. Dla moich tutejszych znajomych będzie to zupełna nowość. W przyszłym tygodniu, w dziesięcioosobowym gronie kobiet z różnych stron świata będziemy je lepić. Trzymajcie kciuki!

Na ciasto

350 g mąki
1 jajko
1/8 l ciepłej wody
sól

Farsz do ruskich

600 g ziemniaków
200 gr świeżego twarogu
1 duża cebula
sól i pieprz

Farsz z kaszy gryczanej

150 gr kaszy gryczanej ugotowanej na sypko
100 g drobno pokrojonrgo boczku
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
1 jajo ugotowane na twardo
sól i pieprz
majeranek

Dodatkowo

jogurt grecki
3-4 cebule ( posiekane i skarmelizowane, do okraszenia pierogów)


Przygotowanie

Zaczynam od farszów. Gotuję ziemniaki, odcedzam i dokładnie rozgniatam, studzę je i  mieszam z twarogiem ( farsz można zmielić).
Smażę drobno posiekaną cebulę na złoto czyli karmelizuję ją. 
Dodaję ją do farszu, solę i doprawiam pieprzem, odstawiam.
Pora na drugi farsz. Siekam drobno jajo ugotowane na twardo. Boczek lekko wytapiam na suchej, rozgrzanej patelni, dodaję posiekany ząbek czosnku. Łączę teraz kaszę, jajko, boczek i cebulę. Doprawiam solą, pieprzem i majerankiem.

Zagniatam cisto z podanych składników dolewając stopniowo wodę. Wyrabiam ciasto nadgarstkami by było miękkie i elastyczne. Przykrywam ściereczką i odkładam na kwadrans. 
Wałkuję ciasto porcjami, niezbyt cienko. Wykrawam foremką ( może być kubek czy szklanka) koła. Na środek każdego nakładam łyżkę farszu i dokładnie zalepiam brzegi.
Wrzucam pierogi partiami do wrzątku, gotuję minutę od wypłynięcia, odcedzam, posypuję resztą karmelizowanej cebulki. 
Podaję z jogurtem greckim.
Dobrej zabawy przy lepieniu i smacznego!


Bonjour à tous! Aujourdhui je vous propose une recette far de la cuisine polonaise: pierogi!
On les fait quotidiennement et pour l'occation, c'est farce qui change: viand, choucroute,  champignons, pommes de terre, fromage blanc, lentille ou les fruits: fraise ou myrtilles. On a le chois!
J'adore pierogi aux myrtilles en l'été et pierogi au  fromage blanc écrasé avec pomme de terre, ceux que je vous propose maintenent.
Amusez-vous bien! 



Ingrediants

Pour la pâte 

350 gr de la farine 
1 oeuf
1/8 l de l'eau tiède 
sel

Pour la farce à la russe ( pierogi ruskie)

600 gr de pommes de terre 
200 gr de fromage blanc frais polonais (twaróg półtłusty disponible dans un boutique Les  Delices de la Caspienne, 39  avenue  Felix Faure à Lyon)  ou fromage fouetté Mme Loik 
1 grand oignion
sel, poivre


Pour la farce au sarrasin 

150 gr de sarrasin 
100 gr de lardons nature
1 grand oignion
1 gousse d'ail
1 oeuf dure
sel, poivre
majorane

Supplémentaire 

crème fraîche 
3-4 oignons ( finement haché et caramélisé) 



Préparation 

Pour la pâte il faut mélanger  des ingrédients et les pétrifier  pour que la préparation soit souple. 
Pour la farce à là russe: il faut cuire de pommes de terre, caraméliser un oignon finement coupé. Ensuite il vous faut écraser de pommes de terre et les bien mélanger avec le fromage et l'oignon. Saler et poivrer.
Pour la  deuxième farce : il faut cuire le sarrasin pendant 10 minutes dans un leau bouillante, égoutter et réserver. Versez de lardons à la poele, faire les fondre légèrement et ajoutez l'ail et des oignons finement haché. Coupéz finnement l'oeuf et melanger tout. Saler et poivrer la farce.

Maintenant c'est le moment pour rouler la pâte  et former pierogi. Avec emporté pièce il faut couper la pates pour obtenir plusiers ronds. Sur chaque disque il faut imposer un peut de farce et fermer bien des extrémités.
Ensuite il  faut jéter  pierogi dans un l'eau bouillante (10-12 pièce à chaque fois). Une minute de moment quand ils apparaissent sur la surface ils sont cuite.
Server les avec la crème fraîche ou yaourt grec et des oignions caramélisé.
 Bon appétit! 









DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZINY I ZAPRASZAM PONOWNIE!

MERCI POUR LA VISITE ET A LA PROCHAINE!

4 października 2017

Kaczka w wiśniowym sosie/Canard en sauce cerise.

Witam Was nieco jesiennie i melancholijnie. Z tęsknoty za słońcem i ciepłem wymyśliłam danie, które Wam dziś proponuję. Kaczka to jedno z moich ulubionych mięs, wiśnie zaś to przejaw tęsknoty za latem. Połączyłam je w jedno danie a dodatek batatów podkreśla jego słodko-kwaśny charakter. Polecam je Wam  gorąco!



Składniki
na 2 porcje

1 duża pierś kaczki ze skórą
2 bataty
200 gr mrożonych, wydrylowanych wiśni
gałązka świeżego rozmarynu
ząbek czosnku
mała cebula
odrobina startego, świeżego imbiru
płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej
1-2 łyżki miodu
100 ml czerwonego wina
30 ml wiśniówki
odrobina harrisy ( pasty z pikantnych papryczek) lub oliwy z chili
sos sojowy
sól, pieprz


Przygotowanie

Piekarnik nagrzewam do 180 stopni.
Obieram bataty i kroję je w plastry. Układam na blasze, skrapiam oliwą, solę, wlewam na blachę 50 ml wody i wstawiam na 20 minut do piekarnika.
Skórkę kaczki nacinam w karo uważając aby nie przeciąć mięsa. 
Siekam drobno czosnek i cebulę.
Kładę kaczkę od strony skóry na zimnej patelni, podgrzewam. Smażę na średnim ogniu przez 10 minut zbierając regularnie z patelni wytapiający się tłuszcz. 
Karmelizuję mięso ze wszystkich stron. Wkładam je na 10 minut do piekarnika. Po tym czasie wyjmuję mięso, zawijam w folię aluminiową i odkładam na drewnianą deskę by odpoczęło. Wyłączam piekarnik zostawiając w nim bataty aby pozostały gorące.
Na patelnię po smażeniu mięsa wrzucam czosnek i cebulę. Gdy się zrumienią posypuję je mąką, mieszam i deglasuję patelnię wlewając wino. Zeskrobuję z dna patelni wszystkie aromatyczne resztki, dodaję imbir, miód, rozmaryn i wiśnie. Gotuję przez 10 minut. Wyjmuję kilka wiśni a resztę sosu przecedzam przez sito ugniatając dokładnie, by odzyskać jak najwięcej smaku. Podgrzewam sos w małym rondelku, dodaję wiśnie, próbuję i doprawiam do smaku sosem sojowym, wiśniówką, pieprzem i odrobiną harrisy. 
Nakładam. Pierś kaczki kroję w plastry, układam na łyżce sosu. Resztę sosu podaję w sosjerce. Posypuję wszystko szczyptą chrupiącej soli ( fleur de sel) i świeżo mielonym pieprzem.
Życzę smacznego!

Bonjour mes amis :)) Avec le désir du soleil et de la chaleur, j'ai inventé le plat que je vous propose aujourd'hui. Le canard est l'une de mes viandes préférées, et les cerises sont un signe que l'été - il me manques! En ajoutant de patate douce j'ai souligné  caractère aigre-doux de mon plat.
 Je vous les recommande vivement!



Ingrédients
pour 2 personnes

1 grand magre de canard 
2 patates douces
200 gr de cerises surgelée
un brin de romarin frais
1 gousse d'ail
1 petit oignon
un peut de gingembre rapé
petite cuillère de la farine de pommes de terre
1-2 cuillères à soupe de miel
100 ml de vin rouge
30 ml de liquer de cerise
un peu d'harrisa
sauce soja
sel, poivre


Préparation

Je chauffe le four jusqu'à 180 degrés.
J'éplouche patates douce et je les coupe en tranches. Je les mets sur une plaque à cuisson et je les arrose d'huile d'olive; le sel et je verse 50 ml d'eau. Je les mets au four pour 20minutes.
Je coupe delicattement la peau de canard en caro faisant attention pour ne pas couper la viande.
Je hache finement l'ail et l'oignon.
Je pose le canard coté peau sur la poele froide, je la chauffe. Je chauffe mon canard pendant 10 minutes en ramassant la graisse régulièrmet. 
Je carmélise la viande de chacque côtés. Je continue la cuisson pendant 10 minutes dans le four. Après, je retire la viande, je l'enroule en papier d'aluminium et je la laise reposer sur une planche de bois. J'étains le four et je réserve mes patates dedans.
Je prépare la sauce. Je mets l'ail et l'oignon dans la poêle, je les saupoudre de la farine et je déglace avec du vin. Je gratte du fond pour récupérer tous les restes aromatiques, j'ajoute le gingembre, le miel, le romarin et les cerises. Je cuisine tout pendant 10 minutes. Je rétire quelques cerises et je passe ma sauce au tamis en l'appuyant pour récupérer de goût. Je chauffe la sauce dans une petite casserole, j'ajoute des cerises, j'essaie et j'assaisonne avec la sauce soja, liquer de cerise, du poivre et un peu d'harrisa.
Je coupe mon magret en tranches. Je dispose le canard sur un lit de la sauce. Je sert le reste de la sauce à part. Je saupoudre mon plat avec fleur de sel et de poivre fraîchement moulu.
Bon appétit!






























DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZINY I ZAPRASZAM PONOWNIE!

 MERCI POUR LA VISITE ET A TRES BIENTOT! 

20 września 2017

Faszerowane cukinie / Courgettes farcies

Jesienne chmury pędzą po niebie, noce zrobiły się chłodne. Najwyraźniej lato nas przedwcześnie opuściło. Przyszła zatem pora na danie z pieca. Dziś proponuję Wam faszerowane cukinie. Sprawdzą się zarówno na obiad jak i ciepłą kolację. Ponieważ zostało mi trochę farszu zrobiłam też faszerowaną paprykę. Wszystko wyszło pyszne! Gorąco polecam :)

Składniki
na 2 porcje

4 okrągłe cukinie
2/3 szklanki ugotowanej, jasnej, drobnej kaszy
1 czerwona cebula
2 ząbki czosnku
1 papryczka chili
pół czerwonej papryki
8 czarnych oliwek po grecku ( wypestkowanych i drobno pokrojonych)
szczypta tymianku
4 łyżki szczypiorku
4 łyżki tartego ementalera
oliwa, sól, pieprz


Przygotowanie

Odcinam wierzch cukinii i wydrążam je łyżeczką uważając, by nie przedziurawić skórki. Od spodu obcinam cieniutki plaster cukinii, by ta trzymała się w pionie. 
Gotuję cukinie na parze przez 5 minut.
Na patelnię wlewam 3-4 łyżki oliwy, wrzucam posiekaną cebulę i czosnek, smażę 5 minut. Dodaję posiekany miąższ cukinii, tymianek, oliwki i drobno pokrojoną paprykę i chili. Smażę kolejne 5 minut, doprawiam do smaku i dodaję starty ser oraz posiekany szczypior.
Piekarnik nagrzewam do 180 stopni.
Nadziewam cukinie farszem, ustawiam w naczyniu do zapiekania, skrapiam oliwą i piekę przez 25 minut.
I to już wszystko! Proste, prawda? 
Smacznego!


Des nuages ​​d'automne traversent le ciel, les nuits sont rafraîchissantes. Apparemment, l'été nous a laissé prématurément. Il était donc temps pour préparer un plat dans le four. Aujourd'hui, je vous propose des courgettes farcies. Vous pourriez les manger pour le lunch ou pour le dîner. Parce que j'avais beaucoup de la farce, j'ai également fait de poivron farcis. C'etait délicieux! Je vous recommande vivement :)

Ingrédients
pour 2 portions

4 courgettes rondes
100 gr de grain de millet (dans les magasins bio)
1 oignon rouge
2 gousses d'ail
1 piment
moitié de poivron rouge
8 olives noires en grec (hachées finement)
pincer le thym
4 cuillères à soupe de ciboulette 
4 cuillères à soupe d'emental râpé
huile, sel, poivre


Préparation

Je coupe un chapeau sur les courgettes et je les  creuse délicatement avec une cuillère, en prenant gard de ne pas percer la fond. En dessous, je découpe une tranche de courgettes pour les maintenir verticale.
Je cuisine les courgettes à la vapeur pendant 5 minutes.
Avec 3 à 4 cuillères à soupe d'huile d'olive sur la poèle je fais revenir les oignons et l'ail hachés pendant 5 minutes. J'ajoute la chair hachée de courgettes, de thym, d'olives et de poivrons et de chili finement hachés. Je laisse tout migoter encore 5 minutes. Hors de feu j'ajoute du fromage râpé et de la ciboulette.
Je chauffe le four jusqu'à 180 degrés.
Je garnis mes courgettes, je les dépose dans un plat à four, je les arrose d'huile d'olive et je les enfourne pendant 25 minutes.
Et c'est tout! Simple, n'est-ce pas?
Bon apetit!






Przed pieczeniem / avant passer au four

DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZINY I ZAPRASZAM PONOWNIE!

MERCI BEAUCOUP ET POUR LA VISITE ET À LA PROCHAINE! 

8 września 2017

Spaghetti z cukinii z szynką serano i suszonymi pomidorami / Spaghettis de courgette au jambon serano et tomates sechées

Witajcie! Proponuję Wam dziś smaczne i zdrowe spaghetti z cukinii. Można się nim objadać bezkarnie i przygotować na różne sposoby, tak samo jak makaron ;)


Składniki
dla 4 osób

5 cukinii bio średniej wielkości 
2 cebule
4 ząbki czosnku
120 gr szynki serano 
4 połówki suszonych pomidorów z oleju 
4 łyżki oleju z suszonych pomidorów
100 gr parmezanu pokrojonego w cienkie płatki
tymianek
sól, pieprz
kilka listków świeżej bazylii

Przygotowanie 

Cukinie kroję wzdłuż na tarce na cienkie plastry, następnie w długie paseczki. Wkładam do miski, lekko solę, mieszam i odstawiam na minimum 2 godziny. 
Cebule kroję w piórka, czosnek drobno siekam. Szynkę i pomidory kroję w paseczki. 
Na dużej patelni rozgrzewam olej, dodaję cebulę, czosnek i smażę przez 10 minut. Dorzucam następnie szynkę i pomidory, doprawiam tymiankiem.  Podgrzewam 5 minut i wrzucam odsączone spaghetti z cukinii, podgrzewam przez kolejne 5 minut, próbuję, doprawiam do smaku pieprzem. 
Nakładam do głębokich talerzy, posypuję parmezanem i listami bazylii. 
Proste, prawda?
Życzę smacznego!

Bienvenue! Aujourd'hui  je vous propose les spaghettis de courgette, savoureux et sains. Vous pouvez les manger sans limites et vous pouvez les préparer de différentes façons, tout comme les pâtes;)


ingrédients
pour 4 personnes

5 courgettes bio de taille moyenne
2 oignons
4 gousses d'ail
120 gr de jambon serano
4 moitiés de tomates séchées
4 cuillères à soupe d'huile de tomates séchées
100 gr de pétales de parmesan 
thym
sel, poivre
quelques feuilles de basilic frais

préparation

Je coupe les courgettes en tranches fines, puis en julienne. Si vous avez un rasoir à julienne - utilisez-le! 
Je mets me spaghettis dans un bol et j'ajoute un peut de sel. Je les laisse macérer au moins 2 heures.
Je hache les oignons et l'ail. Je découpe le jambon et les tomates en fines lmelles.
Dans une grande poêle, je chauffe l'huile, j'ajoute l'oignon, l'ail et je les saute pendant 10 minutes. J'ajoute ensuite le jambon, les tomates et un peut de thym. Je réchauffe tout pendant 5 minutes et j'ajoute des spaghettis à courgette égouttés. Cinque minutes aprés c'est fait! 
Je serve mon plat saupoudré de poivre, de feuilles de parmesan et de basilic.
C'est simple, n'est-ce pas?
Bon appétit! 




DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZINY I ZAPRASZAM PONOWNIE!

MERCI POUR LA VISITE ET A BIENTOT!

1 września 2017

Tarta z mirabelkami / Tarte aux mirabelles



Witajcie! Mam nadzieję, że Wasze wakacje były udane i pełne smacznych doznań. Choć lato niebawem się skończy na kulinarną jesień czekam zawsze z niecierpliwością. Takiego bogactwa warzyw i owoców, ferii barw nie oferuje żadna inna pora roku. Moimi ulubionymi jesiennymi owocami  są śliwki. Już na samą myśl o węgierkach ślinka mi cieknie ;) Czekając na to, co najlepsze proponuję Wam tartę z mirabelkami. We Francji wystarczy po nie pójść do sklepu, co jest z pewnością mniej atrakcyjne niż zrywanie owoców prosto z drzewa. Bez względu na to jak wejdziemy w posiadanie tych niepozornych, zielonych śliweczek możemy zrobić z nich słodki użytek ku uciesze domowników. 
Od dziś moje wpisy będą się ukazywały w dwóch językach. Po wielu namowach zdecydowałam się wreszcie prowadzić mój blog również po francusku dla moich tutejszych przyjaciół.

Składniki

200 gr mąki
100 gr masła
2 żółtka
6 łyżek cukru pudru
szczypta soli
1 łyzka gęstej śmietany

125 gr serka mascarpone
1 jogurt grecki
laska wanilii
4 łyżki cukru pudru
2 łyżki likieru z pigwy 

500 gr mirabelek
2 łyżki dżemu z mirabelek

Przygotowanie

Do mąki dodaję pokrojone w drobną kostkę zimne masło, żółtka, śmietanę,  cukier puder i szybko zagniatam. Wstawiam ciasto na godzinę do lodówki.
Laskę wanilii przecinam wzdłuż na pół i zgarniam nożem aromatyczne ziarenka. 
Mieszam serek z jogurtem, dodaję cukier i wanilię. Gdy masa jest gładka dolewam likier, mieszam i wstawiam do lodówki.
Mirabelki przecinam na pół, wyciągam pestki.
Piekarnik nagrzewam do 180 stopni.
Wyjmuję ciasto z lodówki i rozwałkowuję je na cienki placek. Jeśli położycie ciasto na kawałku folii spożywczej i przykryjecie kolejnym, to nie będziecie musiały podsypywać ciasta mąką i będzie Wam łatwiej przełożyć je do formy. Ciastem wykładam formę do tart o średnicy 26 cm, obcinam wystające kawałki.
Na wierzchu kładę papier do pieczenia i obciążam go szklanką suchej fasoli. Wstawiam do piekarnika na 20 min. Wyjmuję ciasto, zdejmuję papier z fasolą i piekę jeszcze kwadrans, aż ciasto zacznie się lekko złocić. Wyjmuję i odstawiam do całkowitego wystygnięcia.
Przed podaniem łączę wszystkie elementy tarty. Smaruję spód przygotowanym kremem i układam na wierzchu mirabelki. 2 łyżki dżemu mieszam z łyżką  wrzątku i przy pomocy pędzelka smaruję tą mieszanką śliwki by ładnie się błyszczały.
I to już wszystko, wystarczy nałożyć i cieszyć się smakiem późnego lata. Życzę smacznego!

Bonjour Miyako, bonjour mes amis! Vous êtes tous bienvenue sur mon blog. Finalement je ose de le créer en francais. C'est un grand challenge pour moi donc soyez indulgents, svp!
Aujourdhui je vous propose une simple tarte aux mirabelles. Je vous souhaite très bon moments en cuisine :))


Ingrédients

200gr de farine
100 gr de beurre
2 jaunes d'oeuf
6 cuillères à soupe de sucre glace
une pincée de sel
1 cuillère à soupe de crème semi epaise


125 gr de fromage mascarpone
1 yaourt grec
 vanille
4 cuillères à soupe de sucre glace
2 cuillères à soupe de liqueur de coings

500 gr de mirabelles
2 cuillères à soupe de confiture de mirabelles

Préparation

J'ajoute la farine, le beurre froid, les jaunes, la crème, le sucre en poudre et je les petrie rapidement . Je mets la pâte pendant une heure dans le réfrigérateur.
Je coupe la gousse de vanille en deux dans le sens de la longeur et je gratte les grains aromatiques avec le couteau.
Je mélange le mascarpone avec du yaourt, j'ajoute du sucre et des grains de la vanille. Lorsque la masse est lisse, j'ajoute la liqueur, je mélange bien et je la mets au frigo.
Je  coupe les mirabelles en deux, j'extraine les pépins.
Je chauffe le four jusqu'à 180 degrés.
Je prends le gâteau du frigo et je l'etale. Si vous mettez la pâte sur un morceau de papier film et recouvrez-la, vous n'aurez pas à saupoudrer la pâte avec de la farine et il vous sera plus facile de la mettre dans le moule. J'utilise une moulle 26 cm diametre.
Sur le dessus, je mets du papier cuisson et je verse un verre de haricot sec. Je garde ma tarte au four pendant 20 minutes. Je retire le gâteau, j'enleve le papier et je le remis au four pour un autre quart d'heure jusqu'à ce que le gâteau commence à  dorer. Je le retire et je le laisse refroidir complètement.
Avant de servir, je monte ma tarte. Je remplis le fond avec la crème préparée et je  mets les mirabelles. Je melange 2 cuillères à soupe de confiture  avec une cuillère à soupe d'eau bouillante et je graisse les fruits avec ce mélange.
Et tout est là, il suffit de se lancer et de profiter du goût de la fin de l'été. BON APETIT!






DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZINY I ZAPRASZAM PONOWNIE!

MERCI POUR LA VISITE ET A  LA PROCHAINE!

13 lipca 2017

Kolory Prowansji, część ostatnia oraz Liebster Award.

Zapraszam Was dziś  na ostatnią odsłonę krótkiej wyprawy do Prowansji. Zatrzymamy się w Salon de Provence. Jest to niewielkie miasto leżące na uboczu od turystycznych szlaków. Nie kusi setką fontann jak stolica regionu Aix en Provence, w której urodził się Cezanne. Nie ma rzymskiej areny jak Arles, które upodobał sobie Van Gogh, czy dawnej siedziby papieskiej jak Avignon. Tam też się wybierzemy gdy wrześniowe podmuchy wiatru zaczną zwiastować nadejście jesieni. Nikt nam nie będzie wtedy przeszkadzał w zauroczeniu się tymi miejscami.
Jest 39 stopni, słońce ćwiczy naszą wytrzymałość, nagrzane powietrze drży. Nie jesteśmy zdolni do wielkiego wysiłku, snujemy się więc sennie po rozgrzanych uliczkach starego miasta by za chwilę skryć się w cieniu głównej alei wysadzanej platanami. Przysiadamy w kawiarni tuż obok niezwykłej fontaine de Mousse, która wygląda jak obrośnięty mchem gigantyczny grzyb, z którego kapie woda. Życie zwalnia tempo, to nieuchronna zapowiedź zbliżających się wakacji.

Zapraszam na spacer.



Jak widać malowane ściany to nie tylko specjalność Lyonu ;)














Ogródek restauracyjny, całkowicie oblegany w porze południowego posiłku.


Przed wejściem do mydlarni, gdzie wciąż ręcznie produkuje się mydło, głównie z oliwy z oliwek. Można tu kupić takie, które zawiera jej aż 100%.



Wspomniana wcześniej fontanna de Mousse.

Musicie 
wytężyć wyobraźnię, by zobaczyć kapiącą zewsząd wodę ;)

Chciałabym również podziękować autorce bloga Katalog Inspiracji za nominację do Liebster Award. To bardzo miłe wyróżnienie. Oto pytania i odpowiedzi:
1. Blogowanie jest dla mnie..
         -ogromną frajdą, sposobem dzielenia się z innymi moimi pasjami.
2. W przyszłości chciałabym..
         - pokazać jeszcze na co mnie stać ;)
3. Interesuję się..
        - sztuką kulinarną, odkrywaniem nowych miejsc, książkami, filmami.
4. Zawodowo zajmuję się..
        - tym, co tygryski lubią najbardziej, czyli domem i rodziną.
5. Jestem kobietą...
        - uśmiechniętą, serdeczną, zorganizowaną i zmienną ;).
6. Moim ulubionym daniem jest..
       - mogłabym wymienić ich przynajmniej dziesięć, ale to, na które  czekam już niecierpliwie to pierogi z jagodami!
7. W ludziach cenię..
      - inteligencję, wiedzę, poczucie humoru i dystans do samych siebie.
8. Trzy najważniejsze wartości w moim życiu..
     - zdrowie, miłość, przyjaźń.
9. Nie lubię...
     - wielu rzeczy, ale najbardziej obłudy i chamstwa.
10. Marzy mi się..
    - nic mi się nie marzy, bo stąpam mocno nogami po ziemi. Miewam za to plany i te staram się realizować.
11. Mój styl ubioru to..
    - elegancja ( przynajmniej się staram :)).

Ponieważ wszystkie blogi, które obserwuję uważam za interesujące i z przyjemnością dowiedziałabym się czegoś więcej  na temat ich autorów, zapraszam wszystkich, którzy tu zajrzą do odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Są na tyle interesujące, że nie mam potrzeby ich zmieniania.

Za kilka dni wyruszam na wakacje, czego i Wam serdecznie życzę! Wszystkich pasjonujących się podróżami zapraszam też do śledzenia wyprawy autostopowej Biny. Jej relacje znajdziecie tutaj.

DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZINY NA MOIM BLOGU I ZAPRASZAM PONOWNIE!

WSPANIAŁYCH WAKACJI I DO ZOBACZENIA!



6 lipca 2017

Wizyta na zamku.

Witajcie. Dziś zabieram Was do zamku i wioski Lourmarin. Malowniczo położone, oddalone od siebie o trzy minuty drogi przemierzanej w spacerowym tempie, były dla mnie prawdziwym odkryciem. Lourmarin to pierwszy renesansowy zamek w Prowansji, doskonale zachowany, całkowicie umeblowany, a sąsiadująca z nim miejscowość jest urocza pod każdym względem. Do tego zjedliśmy tam wyśmienicie na zatopionym w cieniu winorośli tarasie. Utalentowany szef kuchni pieścił nasze podniebienia śmiałymi połączeniami smaków i doskonale przyrządzonymi daniami. 
Żar leje się z nieba, cykady charakterystycznie trzeszczą, pora zatem odkryć wspólnie tę perełkę, jaką dla mnie jest Lourmarin. Zapraszam!






Starsza część zamku została wzniesiona w średniowieczu.





Dość intrygująca figurka Matki Boskiej, nie sądzicie?



Widok na wioskę z zamkowego okna.


Sąsiadujący z zamkiem gaj oliwny.


Południe, pora święta dla Francuzów, czyli pora jedzenia. W Prowansji często zobaczyć można stoliki ustawiane pod platanami.


Jedzenie na dworze latem, to nie tylko przyjemność, to wręcz obowiązek. Tu nakryto do stołu na schodach;)




Liczne pułapki czekają tu na rozleniwionych turystów. Sklepiki ze starociami, pamiątkami czy produktami regionalnymi otwarte są nawet w południe! To rzadkość ;)





Wąziutka uliczka przytulona do kościoła.






DZIĘKUJĘ ZA MIŁE TOWARZYSTWO I ZAPRASZAM ZA TYDZIEŃ NA OSTATNI PROWANSALSKI SPACER.